Filmy‎ > ‎

Stopień 3 morski

w trakcie opracowywania....

 Holowanie

Marcin Chodorowski (KiM):

Właściwie zawsze przerabiałem takie sytuacje w trudnych warunkach (silne rozfalowanie i/lub silny wiatr lub dynamiczny przybój). Piszę o tym nie bez kozery. Jeśli solista traci kajaka na morzu to z reguły płyniemy w trudnych warunkach. Jeśli wypadek taki przydarzy się na otwartym morzu to naszym priorytetem jest wyciągnięcie pływaka z wody, aby maksymalnie spowolnić proces wychłodzenia. W związku z tym, zapraszamy poszkodowanego na wycieczką i obserwację żywiołu z tylnego pokładu. Jest zabawnie bo nasza prędkość, pomimo energicznego wiosłowania,  znacznie się zmniejszy podobnie jak stabilność. Po kilku uderzeniach bocznych fal lub wodospadach spowodowanych przez załamujące się fale mamy serdecznie dość takiego sposobu holowania. Jednak brzeg jest zbyt daleko a woda zbyt chłodna żeby solistę zachęcać do długotrwałej kąpieli w trakcie holowania na dziobie. Gdy jednak uda nam się dopłynąć do przyboju to mamy kilka opcji.

 

Opcja pierwsza: nie zmieniam układu i walczymy z falami przybojowymi. Nasz zwiększony ciężar sprawia, że większość fal przechodzi przez nas i rzadko wchodzimy w serf. Jednak jesteśmy mało stabilni i gdy kolejna fala postawi nas bokiem to właściwie mamy małe szanse przed uniknięciem kabiny.  Szczególnie wtedy gdy podczas dużego przechyłu solista nie będzie chciał się zdecydować na wcześniejsze zsunięcie się do wody. Z reguły jest to ostatnia rzecz , o której marzy wiec kurczowo się nas trzyma czym pogłębia i tak duży przechył.

 

Opcja druga: w strefie przybojowej prosimy lub rozkazujemy soliście, aby zsunął się  z kajaka i trzymał się rufowych linek. Pracując jako dryfkotwa znacznie poprawi nam komfort płynięcia przez przybój lub przez kłębowisko fal spowodowane znanymi nam zjawiskami na rzekach tylko w większej skali. W trakcie lądowania jest to całkiem niezłe rozwiązanie gdyż pływak znacznie spowalnia nasz ślizg w serfie. Gorzej jest gdy nasz kajaka ma ster, który znajdzie się zbyt blisko twarzy solisty.

 

Opcja trzecia: w strefie przyboju ratownik informuje ratowanego, że się za chwilę zrobi kabinę tak aby solista mógł się wcześniej zsunąć do wody z pokładu rufowego do wody. Po wywrotce obydwaj trzymają się linek kajaka (część rufowa i dziobowa), który ustawiony jest równolegle do nacierających fal. Fale pchają zespół do brzegu, ale nie ma szansy na serfowanie. Natomiast jest trochę adrenaliny gdyż czasami przypomina to zabawę w odwoju. Lądowanie staje się super bezpieczne choć rozciągnięte w czasie.

 

Opcja czwarta: gdy nie zachodzi niebezpieczeństwo szybkiego wyziębienia (ciepła woda, blisko do brzegu, słaby przybój) śmiało można zaproponować ratowanemu chwycenie się dziobu kajaka. Jednak pamiętamy aby w strefie wysokich, łamiących się fal ratowany trzymał się nie dziobu a dziobowej części kajaka. Jego twarz powinna być przytulona  do którejś z burt a głowa znajdować się bliżej dziobowego luku niż końcówki dziobu. Gdyby kajaka mocno zanurkował z tendencją do wbicia się w dno lub pognał w kierunku jakiejś skały lub asekurującego kajaka to chyba lepiej żeby głowa solisty była w innym miejscu niż przed dziobem naszej łódki.  Zaletą holowania na dziobie jest to, że mamy stały kontakt z ratowanym, łatwiej się nam płynie z falami. Natomiast sytuacja drastycznie ulega zmianie gdy płyniemy pod fale. Wtedy będziemy mieli rzadką okazję przetestować wytrzymałość psychiczną i długość bezdechu ratowanego.  W takich okolicznościach przyrody przed każdą nacierającą falą powinniśmy ostrzegać ratowanego. W ten sposób będzie miał szansę przygotować się do zanurzenia.

 

Holowanie na dziobie stosuje się również w sytuacji, która wymaga natychmiastowej ewakuacji ratowanego i ratownika w bezpieczniejsze miejsce, np. podczas silnego rozfalowania ratowany i ratownik zostają zepchnięci zbyt blisko skalistego brzegu lub klifu.

 

Zapewne jest jeszcze sporo innych opcji. Opisałem te, które osobiście przetestowałem. Wiem, że nie jest to odpowiedz na zadane pytanie, ale nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Sposób holowania zależy od sytuacji (otoczenie, ratowany i umiejętności ratownika). Obydwie metody holowania są dobre i należy je umieć zademonstrować.